czwartek, 29 stycznia 2015

Facebook

Stało się. 
Niedawno na portalu Facebook ruszyła strona niniejszego bloga.

Jeśli tutaj wszedłeś,
Jeśli spodobały Ci się zamieszczone materiały.
Jeśli nie chcesz żeby ominął Cię nowy wpis.

Wiesz co powinieneś nacisnąć ;)
https://www.facebook.com/pages/Ka%C5%BCda-strona-%C5%9Bwiata/851827191525307?ref=bookmarks

Pozdrawiam Wszystkich i miłego dnia.

środa, 28 stycznia 2015

Podwieszanie plecaka

Zimy co prawda nie widać, ani na termometrze ani tym bardziej na chodnikach, ale w każdej chwili znów może sypnąć. A wtedy nic tylko iść w teren. Pojawia się jednak problem, bo gdy tylko zdejmiemy plecak żeby trochę odpocząć od marszu i postawimy go na ziemi, to od razu przyczepi się do niego śnieg, który wyląduje potem prosto na plecach. A co gdy będziemy chcieli rozbić obóz i coś pogotować lub spędzić tam całą noc? Dotyczy to nie tylko zimy bo i przez cały rok możliwości uświnienia plecak jest multum i czasem po jednym wyjściu jest on w stanie dalekim od czystości. Ja poradziłem sobie z tym w sposób. 

Potrzebowałem:
- sznurka
- karabińczyka
- i oczywiście plecaka do powieszenia

No ale. Przecież plecaki mają takie sprytne, fabrycznie doszyte u góry uchwyty do trzymania w dłoni. Racja. Ale tego sposobu mogę używać również wtedy gdy najwygodniej byłoby mi zawiesić go na zbyt grubych gałęziach, lub wokół pnia. Albo na rozwieszonej już lince od plandeki biwakowej, której nie ma sensu co chwilę rozmotywać. Cóż może to i wyważanie otwartych drzwi...
Przechodząc do meritum (które niestety będzie krótsze niż wstęp). Na wspomnianym sznurku robimy pętelki na obu końcach. Potem przekładamy go wokół wybranej gałęzi. Na linkę zawieszamy plecak i łączymy ją karabińczykiem. Gotowe.












Zapraszam na swoją stronę na FB Każda Strona Świata

niedziela, 28 grudnia 2014

Pierwszy śnieg 2014/15

Data: 26 XII 2014
Miejsce: Tomaszów Lubelski

Święta początkowo szare, ale w samo Boże Narodzenie niespodzianka - śnieg zaczął padać nad ranem z pierwszego na drugi dzień świat!

Takiej okazji nie można było przegapić. Korzystając z chwili gdy brat z żoną poszli zegnać się do teściów zarzuciłem na plecy plecak i wyruszyłem uczcić pierwszy śnieg tej zimy. A czasu miałem mało bo wracali niedługo pożegnać się z nami przed swoim wyjazdem. Jak tylko zobaczyłem zasypaną po horyzont całą okolicę, poczułem w płucach zimne powietrze i poczłapałem po śniegu, to poczułem jak bardzo lubię zimę. Wycieczka skromna, może z pół godziny trwała, ale sezon zimowy uważam za rozpoczęty!







Na planie dwa kościoły katolickie i cerkiew prawosławna. Tuż poza kadrem kirkut. Symbole dawnej wielokulturowości Tomaszowa, z czasów gdy granica kraju była hen daleko na wschodzie.






Niedługo to miejsce przestanie wyglądać tak jak teraz, a w tym miejscu przebiegać będzie obwodnica Tomaszowa S17



Ludzie rozbudowują się powoli i w tę stronę miasta, ale z drugiej strony czasem można napotkać ślady po dawnych mieszkańcach




Zapraszam na swoją stronę na FB Każda Strona Świata

wtorek, 16 grudnia 2014

Nocny Rajd Śladami Żołnierzy Niezłomnych

"Idą idą leśni, kompas mają z gwiazd
Nikt nie słyszy pieśni, tylko jeden las.
Idą idą leśni, drogę leśnym daj
Tam gdzie my jesteśmy, tam jest wolny Kraj"

Janusz Zakrzewski "Idą leśni"


Oficjalnie II Wojna Światowa w Europie zakończyła się 8 maja 1945r. Jednak nie dla wszystkich. Mimo tego, iż Polska tę wojnę przegrała, pozostali ci którzy się nie poddali. Którzy pomimo przytłaczającego wroga, oficjalnego końca wojny, oraz grozy śmierci za swoje działania nie oddali broni. Zbrojne grupy z otwartych pól i koszar wojskowych skryły się w lasach by kontynuować walkę. Tym trudniejszą, gdyż toczyła się we własnej Ojczyźnie. Przeciwko okupantowi który starał się wmówić nam siłą swoje braterstwo. Okupanci radzieccy objęli władzę, a tych którzy się im sprzeciwiali, osoby pragnące Wolnej Polski i żyjący ideałami sprzed wojny, nazwali "bandytami".

Dziś, gdy wiele z ukrywanych lub przekłamywanych rzeczy wychodzi na jaw, dowiadujemy się faktów na ich temat i propagujemy je po latach kłamstw. Tych których dawniej komuniści nazywali bandytami, dziś nazywamy Żołnierzami Wyklętymi. Lub Żołnierzami Niezłomnymi.


czwartek, 27 listopada 2014

Spacer 9 XI 2014 Stary Gaj

"-Stało się! - rzekł Merry - Opuściłeś Shire, jesteś poza granicą kraju, na brzegu Starego Lasu.
- Czy to prawda co o nim opowiadają? - spytał Pipin
- Nie wiem co masz na myśli - odparł Merry - (...) Prawda jednak, że las jest niesamowity"

J.R.R. Tolkien "Drużyna Pierścienia"



Dawno nie miałem okazji nigdzie wyskoczyć, więc gdy udało się wyłuskać trochę czasu postanowiłem spędzić go na łonie przyrody. Co prawda, chrapkę miałem na Roztocze Południowe, ale siedząc w Lublinie musiałem ograniczyć się do czegoś bliższego. Wybór padł na położony na południowych krańcach miasta las o wdzięcznej nazwie "Stary Gaj". Kilka lat mieszkam w Lublinie, słyszałem już o nim dobre rzeczy, ale nie miałem okazji odwiedzić osobiście. Pogoda była fatalna, ale przynajmniej nie padało. Szybkie pakowanie plecaka i w drogę.



niedziela, 2 marca 2014

Zimą wzdłuż strumienia

Dziś krótka relacja z zimowej wycieczki w okolice Tomaszowa. Mały opis, kilka fotografii, zwłaszcza ze spotkania z koziołkiem z którego byłem bardzo zadowolony, oraz mała przygoda z przestrogą. Jak na razie zima była krótka więc cieszę się, że udało mi się trafić na takie warunki. Szkoda tylko, że zdjęcia nie oddają tego wszystkiego.

czwartek, 7 listopada 2013

Sznurek z pokrzywy

Korzystając ostatnio z tego, iż miałem okazję wrócić do domu w rodzinne Roztocze oraz, że mój brat z żoną zostawili swoje rowery postanowiłem spędzić wolny dzień na zwiedzeniu okolic mojego miasta, które już od dawna mnie przyciągały. Pogoda mi bardzo dopisała i mogłem cieszyć się ostatnimi podrywami Polskiej Złotej Jesieni. Słońce, złote drzewa i niezmieniające się od lat wsie. Przede mną puste drogi, wiodące na Wschód, a dookoła wzniesienia, między innymi przygranicze Goraje i Wielki Dział. Czułem wolność i taką siłę w sobie, że zrozumiałem, że zbyt długo zwlekałem z takim wypadem. Idealna pogoda, rower i piękna okolica. Ładuje baterie.

Oszałamiającego tempa nie miałem. Chciałem się po prostu miło spędzić czas, podziwiając krajobrazy oraz zapomniane przez resztę świata miejscowości. Minąłem po drodze dużo opuszczonych domów, gospodarstw, zarośniętych pól. Cmentarze zarówno katolickie jak i prawosławne. I wiele innych miejsc, rzeczy i widoków do których z chęcią wrócę.

Po około 20 km zacząłem szukać miejsca na jakiś popas. Zjechałem w boczną drogę i rozsiadłem się nad strumieniem podjadając zabraną z domu kanapkę. Gdy obejrzałem się za siebie zobaczyłem, że po drugiej stronie drogi rosną w zaroślach pokrzywy. Przypomniał mi się wtedy już od dawna rojący się po głowie pomysł.