niedziela, 2 czerwca 2013

Tropienie, cz. II

Kontynuacja rozpoczętego jakiś czas temu wątku dotyczącego tropienia. Duży poślizg w czasie, ale było bardzo dużo spraw odciągających mnie od pisania, w tym również lenistwo. Dzisiaj odrobina teorii. Całkowicie subiektywny podział najczęściej spotykanych śladów. Jeśli ktoś ma inne zdanie, lub dostrzeże błąd, mile widziane komentarze lub maile. Życzę miłej lektury i zapowiadam następne wątki, mam nadzieję z mniejszym poślizgiem

środa, 27 lutego 2013

Tropienie

Naukę tropienia rozpocząć można w każdej chwili. Jeśli czujemy "natchnienie" do czegoś nie powinniśmy tego odkładać do jutra, do przyszłego tygodnia, do sprzyjającej pory roku, do "kiedyś", tylko zabrać się za to właśnie wtedy gdy nas najbardziej pociąga. Jeśli jest w tym "to coś ",to odezwie się do nas i może stać się nowa pasją. W którymś z minionych postów wspomniałem, że najlepszym czasem do nauki tropienia jest zima i szykowałem na ten czas kilka zdań od siebie do opublikowania, ale w związku z pisaniem pracy dyplomowej miałem dość mało czasu na drobne przyjemności, nie mówiąc już o jakimś wyskoczeniu za miasto, lub pisaniu postów na blogu. I tak przeminął grudzień i styczeń, a i luty zbliża się już ku końcowi. Parę dni temu Lublin znów zasypało, jednak nie zdziwiłbym się gdyby to były już ostatnie rozpaczliwe ataki konającej zimy. Przykro mi się zrobiło bo uwielbiam chodzić po lesie w zimie. Również plan szkolenia się w tropieniu miał przepaść i myślałem o odłożeniu tego do przyszłej zimy. No ale! Nie warto tracić w taki sposób całego roku. Przepadła zima, ale są jeszcze inne wspaniałe pory roku. Tak więc w końcu zmotywowałem się i przystępuję do napisania tych kilku słów.


poniedziałek, 19 listopada 2012

Improwizowany kompas

Trafiłem gdzieś ostatnio, nie pamiętam już gdzie, na temat nawigacji za pomocą namagnesowanej igły. Podstawowy sposób namagnesowania igieł to oczywiście pocieranie jej o magnes, jednak kto nosi ze sobą magnes w kieszeni? Szukając w internecie informacji o alternatywnych sposobach namagnesowywania natrafiłem na taki oto, intrygujący cytat:
"StaszeK twierdzi, że igieł nie trzeba magnesować gdyż wszystkie i tak najczęściej są już namagnesowane, jak wszystkie przedmioty stalowe, które były poddane hartowaniu (igły, agrafki, wkręty, itp.) . " *

piątek, 26 października 2012

Winter is coming

Nadchodzi zima.
Wracając dziś wieczorem na stancję miałem przyjemność wdychać pierwszy raz od długiego czasu hausty mroźnego powietrza. Zabierałem się ostatnio do napisania kilku słów o tym za co lubię jesień. Bo tak właściwie to lubię każdą porę roku. Nie mam ulubionej. Każda ma swój niepowtarzalny urok, swoje plusy i minusy.
Jesień, z jej nadchodzącą szarością i delikatnie siąpiącym deszczem pokazuje czasem swoją surowość, ale mi kojarzy się ona przyjemnie ze szkockimi wzgórzami. Taka aura daje jednocześnie wewnętrzny spokój i wyciszenie.
No i te kolory... Często idąc, nawet i po mieście, wprost rozkoszowałem się widokiem powiewających na wietrze, przebarwiających się na brązowo liści. Cudowne. W lasach kompozycje zieleni świerków ze złotem i miedzią buków, skąpanych w przebijających się przez gałęzie promieniach słońca.
Niewątpliwym atutem jesieni jest dużo mniejsza ilość ludzi w lasach. Kończy się sezon urlopów, we wrześniu  rozpoczyna szkoła, w październiku rok akademicki. W lasach, górach, na łąkach pozostają Ci dla których liczy się między innymi spokój i urok miejsca.
Jesień to również wytchnienie od upałów. Ale i powiew ciepłego wiatru na twarzy.

Ale dla mnie zima jest na prawdę wyjątkowa. Siarczyste mrozy, przedzieranie się przez zaspy, zarówno w mieście jak i po lasach i łąkach. Śnieg...  Ten delikatnie prószący, jak i ten zawiewający w twarz, utrudniający widzenie. Mróz wdzierający się z każdym oddechem prawie do płuc. To lubię. Nie wiem czemu. Tak po prostu. Czasem na prawdę myślę o wyjeździe gdzieś. Gdzieś gdzie są góry, śnieg, lasy po horyzont, spokój. Ale to tylko marzenia.

Ale temu, że nadchodzi zima nie da się zaprzeczyć. Niedawno wyposażyłem się w aparat więc przybędzie kilka postów ze zdjęciami (brakowało mi tego podczas moich leśnych spacerów), a na razie kilka ujęć kończącej się jesieni. A gdy nadejdzie zima przybędzie też u mnie kilka wątków o tropieniu. Tej sztuki można się uczyć przez cały rok, jednak (według mnie) najlepsze warunki na początki to właśnie zima












Zapraszam na swoją stronę na FB Każda Strona Świata

piątek, 30 marca 2012

Przemarsz po Pogórzu Przemyskim "Dziczy Szlak"

Data 11-12 II 2012
Miejsce: Pogórze Przemyskie
Cel: Dwudniowy przemarsz historyczny w zimowej aurze.

Miałem już od dawna wielką ochotę wybrać się na przemarsz w historycznym klimacie. I w końcu się udało. I to w dodatku w zimę, wraz ze znajomymi z Bractwa Grodów Czerwieńskich Kniaziem Sławomirem i Waldkiem oraz Żywią i Mojmirem. Mój pierwszy wyjazd na taką skalę. Dużo emocji. Wspaniałe wspomnienia. Bardzo potrzebowałem czegoś takiego. Ale może od początku.

piątek, 23 grudnia 2011

Zbiornik "Zarośle"

Data: 04 XII 2011
Miejsce: Siwa Dolina, Las Zarośle
Cel: Dotarcie do obiektu widzianego na zdjęciach satelitarnych
Udało mi się podczas ostatniego weekendu wrócić do Tomaszowa, i od razu postanowiłem wykorzystać tą okazję do zrobienia pewnej trasy którą miałem w planach już od dłuższego czasu. Swój cel znalazłem przeglądając zdjęcia satelitarne i porównując je z mapami topograficznymi. Zauważyłem, że w lasach na wschód od Ulowa jest chyba jakiś zbiornik, ale nie mogłem go znaleźć na żadnej mapie, niezależnie od tego w jakiej skali sprawdzałem. Nie byłem jednak pewien czy nie jest to tylko jakaś polana, zamglenie lub większa kałuża po opadach.

sobota, 3 grudnia 2011

Moje Roztocze

Czym jest Roztocze?
O dziwo, mieszkając w Lublinie spotykałem się nawet z tym, że są osoby które nie bardzo wiedzą co to w ogóle jest Roztocze. W najlepszym przypadku kojarzyły jakieś podstawowe fakty. Z jednej strony przykra rzecz, ale z drugiej pozwala to zachować unikatowość tego miejsca. Więc może zamiast pytać się "czym jest Roztocze?" powinienem napisać "czym dla mnie jest Roztocze?".
A czym jest?