Zęby to taka dość dziwna część naszego ciała. Z jednej strony jest to tkanka kostna, która potrafi przetrwać tysiące lat, palą się dopiero w temperaturze blisko tysiąca stopni a żeby się w nie wwiercić potrzeba wiertła z diamentów. Wymiękają za to gdy trzeba im się zmierzyć z cukrem... Normalnie jakiś wybryk natury. Lub błąd w programowaniu Matrixa. Podobnie jak to, że zazwyczaj zawód stomatologa, kojarzonego z bezwzględnym sadystą wykonują kobiety. I to z wyglądu takie, że nie podejrzewałbyś ich o to mijając na ulicy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patenty. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 marca 2017
środa, 6 lipca 2016
Określanie położenia i stron świata za pomocą słupków oddziałowych
"Stary Indianin zapytany: "Czy zdarzyło ci się zabłądzić?" odpowiedział
"Nie, ale kiedyś przez jakieś trzy może cztery dni nie bardzo wiedziałem, gdzie jestem"
Raymond Mears "Podręcznik Sztuki Przetrwania"
Jakiś czas temu w TYM poście o orientacji w terenie leśnym wspomniałem o słupkach oddziałowych. Chyba każdy kto był kiedyś w lesie je widział. Czas na mały wpis na temat tego jak dzieli się las i jak można to wykorzystać przy orientowaniu swojego położenia w lesie.
środa, 4 maja 2016
Kociołek a'la Zebra
Odjeżdżając, świsnęli jeszcze kociołek z płotu za kuźnią.
Kociołek był lekko dziurawy, ale wiedźmin zalutował go Znakiem Igni
Miecz przeznaczenia; Trochę poświecenia Andrzej Sapkowski
Każdy kto lubi leśne bytowanie umie docenić to czym jest gotowanie na ognisku. Nawet wśród osób nieobytych z biwakami ciężko znaleźć kogoś kto nie lubiłby pieczenia kiełbasek nad ogniskiem. Ba! Nawet wegetarianie przyłączają się do tego misterium nadziewając na kijek kromkę chleba lub jabłko.
Ci bardziej zapaleni w wędrowanie lub obozowanie dojdą zazwyczaj w końcu do wniosku, że patyk na kiełbaskę to jednak za mało. Że potrzebują jakiegoś naczynia do ugotowania czegoś bardziej treściwego lub chociażby zagrzania wody na herbatę. Tak zacznie się ich mozolna wędrówka w poszukiwaniu Tego Jedynego. Zmierzą się z niezliczoną ilością kociołków wiszących, stojących i lewitujących. O kształcie wysokim lub przysadzistym. Okrągłych lub anatomicznych (o przekroju nerki). Zjedzą obiad z menażek wszystkich armii świata by znaleźć ten jedyny, upragniony Garnek.
niedziela, 14 czerwca 2015
Budżetowy filtr do wody
"Był sobie diunida, którego zapytano:
"Co jest ważniejsze, literion wody, czy ogromny zbiornik wody?".
Diunida pomyślał chwilę, a potem powiedział:
"Literion jest ważniejszy. Nie ma człowieka, który mógłby mieć na własność wielki zbiornik wody. A literion każdy może schować pod płaszczem i z nim uciec. I nikt się o tym nie dowie"."
Anegdoty dawnej Diuny
W piwie jest męstwo,
w winie jest mądrość,
a w wodzie są bakterie.
Mądrość ludowa, Autor nieznany
Gdy wychodzę w teren, nawet na krótką popołudniową wycieczkę wolę mieć przy sobie niewielką ilość szpeju którego wagi nawet nie poczuję, niż gdybym miał wracać do domu w złym humorze. Kilka rzeczy które zmieszczą się w kieszeniach, w torbie na ramie lub wypełnią dno plecaka. Jedną z takich rzeczy jest woda. Wolę zabrać ze sobą niezawadzającą półlitrową butelkę, niż w drodze powrotnej wypatrywać z językiem na brodzie sklepu.
To na krótkich spacerach. A co gdy trzeba się wybrać na większą wyprawę. Przy wędrówce z noclegiem na bezludziu lub podczas łażenia po górach woda jest największym skarbem, którego nigdy mało, ale jednocześnie z każdym dodatkowym ładunkiem w plecaku, ramiona wołają o litość i trzeba liczyć się z każdym gramem.
W trosce o swoje plecy na przyszłość oraz o to żeby każde wyjście było miłym wydarzeniem, a nie myśleniem o wpijających się w ramiona szelkach staram się minimalizować noszony sprzęt. Chociaż ciagle się uczę to w pewnym stopniu po kilku latach szwędania się po lasach wiem co jest zbędne, a czego potrzebuję (oj pamiętam pierwszą wycieczkę w Bieszczady, stary psiwór i olbrzymią latarkę większą od miecza świetlnego w której... szybko padły baterie). Niestety woda zajmuje razem ze śpiworem najwięcej miejsca w plecaku i dodatkowo sporo waży.
sobota, 2 maja 2015
Orientacja w terenie - metoda cienia.
Znany z wcześniejszego wpisu Andrzej znów poczuł zew przygody. Więc gdy trafił mu się kolejny wolny weekend postanowił wyskoczyć z aparatem i pofotografować dzikie ptaki i zwierzęta. Na szczęście znał w sąsiedztwie duży podmokły obszar w okolic meandrującej dzikiej rzeki, gdzie już kilka razy był. Sporo bagien, również ze spleją, starorzecza, a nad tym wszystkim, gdzieniegdzie wysepki suchego lądu porośnięte drzewami. A wszystko to poprzeplatane ledwie widocznymi ścieżkami.
Więc Andrzej zapakował do plecaka wszystko co potrzebne. Aparat z obiektywami, lornetkę, składane krzesełko, coś do jedzenia i picia, nóż i kilka drobiazgów. Do tego wodoodporny smartfon wyposażony w aplikacje nawigacyjne i aktualne mapy, co by nie musiał się martwić o drogę. Do tego specjalna aplikacja do rozpoznawania i wabienia zwierząt.
W sobotę rano zostawił auto na jednym z leśnych parkingów i ruszył w teren. Zrobił kilka postojów na zdjęcia i mały popas. W trasie kilka razy skorzystał z telefonu gdy zastanawiał się jaki to ptak śpiewa i sprawdzenie nawigacji. I niestety ostatnim razem nie zablokował go gdy wkładał z powrotem do kieszeni.
Uznał w końcu, że czas wracać, ale gdy sięgnął po telefon żeby sprawdzić godzinę zobaczył tylko na wyświetlaczu napis "bateria rozładowana"
Uznał w końcu, że czas wracać, ale gdy sięgnął po telefon żeby sprawdzić godzinę zobaczył tylko na wyświetlaczu napis "bateria rozładowana"
środa, 28 stycznia 2015
Podwieszanie plecaka
Zimy co prawda nie widać, ani na termometrze ani tym bardziej na chodnikach, ale w każdej chwili znów może sypnąć. A wtedy nic tylko iść w teren. Pojawia się jednak problem, bo gdy tylko zdejmiemy plecak żeby trochę odpocząć od marszu i postawimy go na ziemi, to od razu przyczepi się do niego śnieg, który wyląduje potem prosto na plecach. A co gdy będziemy chcieli rozbić obóz i coś pogotować lub spędzić tam całą noc? Dotyczy to nie tylko zimy bo i przez cały rok możliwości uświnienia plecak jest multum i czasem po jednym wyjściu jest on w stanie dalekim od czystości. Ja poradziłem sobie z tym w sposób.
Potrzebowałem:
- sznurka
- karabińczyka
- i oczywiście plecaka do powieszenia
No ale. Przecież plecaki mają takie sprytne, fabrycznie doszyte u góry uchwyty do trzymania w dłoni. Racja. Ale tego sposobu mogę używać również wtedy gdy najwygodniej byłoby mi zawiesić go na zbyt grubych gałęziach, lub wokół pnia. Albo na rozwieszonej już lince od plandeki biwakowej, której nie ma sensu co chwilę rozmotywać. Cóż może to i wyważanie otwartych drzwi...
Przechodząc do meritum (które niestety będzie krótsze niż wstęp). Na wspomnianym sznurku robimy pętelki na obu końcach. Potem przekładamy go wokół wybranej gałęzi. Na linkę zawieszamy plecak i łączymy ją karabińczykiem. Gotowe.
- i oczywiście plecaka do powieszenia
No ale. Przecież plecaki mają takie sprytne, fabrycznie doszyte u góry uchwyty do trzymania w dłoni. Racja. Ale tego sposobu mogę używać również wtedy gdy najwygodniej byłoby mi zawiesić go na zbyt grubych gałęziach, lub wokół pnia. Albo na rozwieszonej już lince od plandeki biwakowej, której nie ma sensu co chwilę rozmotywać. Cóż może to i wyważanie otwartych drzwi...
Przechodząc do meritum (które niestety będzie krótsze niż wstęp). Na wspomnianym sznurku robimy pętelki na obu końcach. Potem przekładamy go wokół wybranej gałęzi. Na linkę zawieszamy plecak i łączymy ją karabińczykiem. Gotowe.
Zapraszam na swoją stronę na FB Każda Strona Świata
poniedziałek, 19 listopada 2012
Improwizowany kompas
Trafiłem gdzieś ostatnio, nie pamiętam już gdzie, na temat nawigacji za pomocą namagnesowanej igły. Podstawowy sposób namagnesowania igieł to oczywiście pocieranie jej o magnes, jednak kto nosi ze sobą magnes w kieszeni? Szukając w internecie informacji o alternatywnych sposobach namagnesowywania natrafiłem na taki oto, intrygujący cytat:
"StaszeK twierdzi, że igieł nie trzeba magnesować gdyż wszystkie i tak najczęściej są już namagnesowane, jak wszystkie przedmioty stalowe, które były poddane hartowaniu (igły, agrafki, wkręty, itp.) . " *
"StaszeK twierdzi, że igieł nie trzeba magnesować gdyż wszystkie i tak najczęściej są już namagnesowane, jak wszystkie przedmioty stalowe, które były poddane hartowaniu (igły, agrafki, wkręty, itp.) . " *
Subskrybuj:
Posty (Atom)


