Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Umiejętności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Umiejętności. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 stycznia 2017

Wędrówka i obóz w zimie w lesie - jak przetrwać

Jeśli zimno Ci w nogi - załóż czapkę
autor nieznany

Puchu cha puchu cha nasza zima zła. Tak mówi stara przyśpiewka którą uczyli nas w zerówce. Ale jeśli wiemy jak się do niej przygotować zima nie musi być zła. Zimę nawet lubię (o ile nie muszę płacić rachunków za ogrzewanie) a zimowe wyprawy to już całkiem! W swoim życiu odbyłem kilka wypraw które mógłbym chyba nazwać ekstremalnymi. Były to między innymi dwa biwaki w lesie gdzie temperatura dochodziła do minus 25 stopni. Obie zostały opisane na moim blogu w linkach poniżej

W skrócie rzecz ujmując. Pierwsza wyprawa to przemarsz po Pogórzu Przemyskim w zimie w klimatach historycznych, czyli jedynie korzystając z rekonstrukcji sprzętu z czasów Słowian, zero współczesności. Drugi wypad już bardziej współczesny, ale ciągle bez namiotu i tym razem - samotnie, co dodawało dodatkowych emocji przy tej temperaturze.
Do tego dodam niezliczoną już ilość zwykłych jednodniowych wycieczek i obozów.

Pomyślałem zatem, że napiszę kilka słów na temat przygotowania się do zimowej wyprawy niezależnie od tego czy będzie to krótkie jednodniowe wyjście w teren za miasto czy zdobywanie niezdobytych dziczy z kilkoma noclegami.


poniedziałek, 12 września 2016

Zupa serkowo-cebulowa

Ostatnio moją stronę na Facebook i bloga zdominowała ZONA, no ale nie samym Czarnobylem człowiek żyje. Wróciłem do Kraju, wróciłem do codzienności ale wróciłem też do swoich lasów. Po wędrówce dobrze jest rozpalić ognisko i napełnić kiszki czymś ciepłym i sycącym. Tym bardziej, że coraz większymi krokami nadchodzą chłodniejsze dni a co za tym idzie dania ciepłe i sycące będą częściej trafiać do menu. Dziś gościem honorowym w moim kociołku Królowa polskich grządek...

Cebula



środa, 6 lipca 2016

Określanie położenia i stron świata za pomocą słupków oddziałowych

"Stary Indianin zapytany: "Czy zdarzyło ci się zabłądzić?" odpowiedział
"Nie, ale kiedyś przez jakieś trzy może cztery dni nie bardzo wiedziałem, gdzie jestem"
Raymond Mears "Podręcznik Sztuki Przetrwania"

Jakiś czas temu w TYM poście o orientacji w terenie leśnym wspomniałem o słupkach oddziałowych. Chyba każdy kto był kiedyś w lesie je widział. Czas na mały wpis na temat tego jak dzieli się las i jak można to wykorzystać przy orientowaniu swojego położenia w lesie.


środa, 30 grudnia 2015

Rozpalanie ognia: Krzesiwo kute.

Przyszła kolej na mój ulubiony (jak na razie) sposób rozpalania ognia. Pamiątka po czasach gdy brałem czynny udział w rekonstrukcji historycznej czyli kute krzesiwo tradycyjne. Nie jest to metoda niezawodna jak krzesiwo współczesne. Nie jest to sposób szybki jak zapalniczka. Ale ogień rozpalony w ten sposób jest jakby bardziej... żywy. Trzeba się nad nim dużo bardziej napracować. Przygotować każdy element. Wyczekać na jedną iskrę. Rozdmuchać hubkę. I cieszyć się gdy w dłoni wybuchnie ogień


wtorek, 1 grudnia 2015

Krzesiwo współczesne

Kolejny krok w kierunku okiełznania ognia. Tym razem kilka słów o współczesnych krzesiwach i ich użyciu. Oraz ponownie o korze brzozowej w kwestii uzyskiwania ognia.


wtorek, 3 listopada 2015

Rozpalanie ognia



Opublikowałem tutaj jakiś czas tamu moje krótkie przemyślenia na temat ognia i ognisk. Teraz czas na praktykę. Jak takie ognisko rozpalić i palić? Co zrobić żeby nie udusić się w kłębach dymu, lub jak go uzyskać żeby coś uwędzić lub odstraszyć komary. Jak je rozpalić żeby z dymem nie poszło pół lasu łącznie z ulubionym śpiworem w którym spaliśmy w obozie. Sztuczek jest wiele, a zacznę tak jak należy,czyli od początku. Od samego rozniecania.

wtorek, 29 września 2015

Suszenie jabłek

Idzie jesień, a co za tym idzie, to coraz częstsza chlapa na dworze i rozpoczęcie sezonu grzewczego. Ale też liczne okazje do robienia zapasów. i sezon na jedne z moich ulubionych owoców - jabłek. W zeszłym roku gdy dostałem ich trochę z domu, to część automatycznie powędrowała do mojego przewodu pokarmowego. Część jednak postanowiłem zasuszyć.

W sklepach dostać można paczkowane suszone jabłka. Do wypieków, musli, wigilijnych kompotów lub bezpośredniego zajadania. Są jednak potwornie drogie! Więc dlaczego nie wysuszyć ich samemu w domu? Zrobić sobie zapas który będzie można potem dodawać do płatków lub zabrać w zimie do lasu na rozgrzewający napar.

piątek, 25 września 2015

Ogień

"Błogosławieni gościnę dający! gość wszedł;
Gdzie ma on zasiąść?
Śpieszno bardzo jest temu, kto koło ogniska
Ratunku szukać musi"
Pieśń Najwyższego (Havamal)


Wieczór. W lesie zaczyna robić się ciemno. Granatowo. W oddali, pomiędzy drzewami widać kilka błysków. Wśród coraz gęstszych ciemnościach widać mały krąg przybierający czerwoną barwę, oświetlony światłem bijącym z niewielkiego obozowego ogniska.


Ognisko. Kwintesencja sztuki leśnego obozowania. Daje ciepło. Daje jedzenie i wodę. Podnosi morale. Hipnotyzuje.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wariacje na temat pokrzywy i pałki, czyli prosty leśny posiłek

"Czwarty grosik dla urzędu,
przeca żreć coś musi"
Kazik 12 groszy

Żreć coś trzeba. A wsunięcie czegoś smacznego zawsze jest oczekiwanym elementem każdej wyprawy lub spaceru. Jest wiele szkół odżywiania się na wycieczkach. Zabieranie ze sobą gotowego jedzenia. Półproduktów w formie np pancerników. Same przekąski. Surowe produkty (mąka, kasza). Lub mistrzostwo w życiu w lesie - odżywianie się tylko tym co da przyroda. I gdy zdobędzie się odpowiednie doświadczenie nie będzie to ani trudne, ani też dania nie będą nudne i mdłe. Na swojej majowej wycieczce trasą planowanej obwodnicy zastosowałem system mieszany, część z składników z przyrody a część z plecaka. Wariant idealny dla początkujących zbieraczy dzikich roślin.

sobota, 2 maja 2015

Orientacja w terenie - metoda cienia.

Znany z wcześniejszego wpisu Andrzej znów poczuł zew przygody. Więc gdy trafił mu się kolejny wolny weekend postanowił wyskoczyć z aparatem i pofotografować dzikie ptaki i zwierzęta. Na szczęście znał w sąsiedztwie duży podmokły obszar w okolic meandrującej dzikiej rzeki, gdzie już kilka razy był. Sporo bagien, również ze spleją, starorzecza, a nad tym wszystkim, gdzieniegdzie wysepki suchego lądu porośnięte drzewami. A wszystko to poprzeplatane ledwie widocznymi ścieżkami. 
Więc Andrzej zapakował do plecaka wszystko co potrzebne. Aparat z obiektywami, lornetkę, składane krzesełko, coś do jedzenia i picia, nóż i kilka drobiazgów. Do tego wodoodporny smartfon wyposażony w aplikacje nawigacyjne i aktualne mapy, co by nie musiał się martwić o drogę. Do tego specjalna aplikacja do rozpoznawania i wabienia zwierząt. 
W sobotę rano zostawił auto na jednym z leśnych parkingów i ruszył w teren. Zrobił kilka postojów na zdjęcia i mały popas. W trasie kilka razy skorzystał z telefonu gdy zastanawiał się jaki to ptak śpiewa i sprawdzenie nawigacji. I niestety ostatnim razem nie zablokował go gdy wkładał z powrotem do kieszeni.
Uznał w końcu, że czas wracać, ale gdy sięgnął po telefon żeby sprawdzić godzinę zobaczył tylko na wyświetlaczu napis "bateria rozładowana"

niedziela, 19 kwietnia 2015

Orientacja w terenie - słupki oddziałowe

Wyobraźmy sobie pewną osobę. Na imię mu Andrzej. Lubi spędzać wolny czas za miastem, wiec gdy trafił mu się wolny weekend postanowił wyskoczyć do lasu na grzyby. Zaparkował auto na parkingu leśnym i ruszył w las z koszykiem. 
Minęło ładnych parę godzin. Andrzej minął po drodze całkiem spore stado saren, i dwa razy przemknął mu pomiędzy drzewami dzik. Koszyk był już pełny grzybów i uzupełniony kilkoma innymi znaleziskami więc czas już było wracać. Jednak gdy przystanął i rozejrzał się za nic nie mógł przypomnieć sobie w którą stronę iść. Gdy chodził pochylony do ziemi zatoczył tyle kółek przepatrując runo, że nie miał zupełnie pojęcia z której strony przyszedł. Lasy w Polsce nie stanowią zagrożenie życia jeśli chodzi o zgubienie się na wiele dni. Idąc cały czas prosto w końcu dotrzemy do ludzi. Jednak dobrze byłoby wybrać w przybliżeniu dobry kierunek żeby jak najbardziej skrócić ten czas.

czwartek, 7 listopada 2013

Sznurek z pokrzywy

Korzystając ostatnio z tego, iż miałem okazję wrócić do domu w rodzinne Roztocze oraz, że mój brat z żoną zostawili swoje rowery postanowiłem spędzić wolny dzień na zwiedzeniu okolic mojego miasta, które już od dawna mnie przyciągały. Pogoda mi bardzo dopisała i mogłem cieszyć się ostatnimi podrywami Polskiej Złotej Jesieni. Słońce, złote drzewa i niezmieniające się od lat wsie. Przede mną puste drogi, wiodące na Wschód, a dookoła wzniesienia, między innymi przygranicze Goraje i Wielki Dział. Czułem wolność i taką siłę w sobie, że zrozumiałem, że zbyt długo zwlekałem z takim wypadem. Idealna pogoda, rower i piękna okolica. Ładuje baterie.

Oszałamiającego tempa nie miałem. Chciałem się po prostu miło spędzić czas, podziwiając krajobrazy oraz zapomniane przez resztę świata miejscowości. Minąłem po drodze dużo opuszczonych domów, gospodarstw, zarośniętych pól. Cmentarze zarówno katolickie jak i prawosławne. I wiele innych miejsc, rzeczy i widoków do których z chęcią wrócę.

Po około 20 km zacząłem szukać miejsca na jakiś popas. Zjechałem w boczną drogę i rozsiadłem się nad strumieniem podjadając zabraną z domu kanapkę. Gdy obejrzałem się za siebie zobaczyłem, że po drugiej stronie drogi rosną w zaroślach pokrzywy. Przypomniał mi się wtedy już od dawna rojący się po głowie pomysł.

poniedziałek, 19 listopada 2012

Improwizowany kompas

Trafiłem gdzieś ostatnio, nie pamiętam już gdzie, na temat nawigacji za pomocą namagnesowanej igły. Podstawowy sposób namagnesowania igieł to oczywiście pocieranie jej o magnes, jednak kto nosi ze sobą magnes w kieszeni? Szukając w internecie informacji o alternatywnych sposobach namagnesowywania natrafiłem na taki oto, intrygujący cytat:
"StaszeK twierdzi, że igieł nie trzeba magnesować gdyż wszystkie i tak najczęściej są już namagnesowane, jak wszystkie przedmioty stalowe, które były poddane hartowaniu (igły, agrafki, wkręty, itp.) . " *