piątek, 27 listopada 2015

Winter is coming, czyli sorry, taki mamy klimat.


Szkoda, że nie mam... A nie! Mam!
Kapitan Tytus Bomba


Witam Wszystkich.
Tematem tego posta będą pewne wydarzenie z zimy 2013-14, oraz sprawa bycia czujnym/czuwającym! (Czuwaj! - odpowiedź polskich harcerzy na scoutowskie  be prepered).  Nie uważałem się nigdy za prepersa, ale mimo to sądzę, że pewne przedmioty dobrze jest mieć pod ręką bo się po prostu przydają. Kiedyś kolega powiedział mi, że jego dziadek powiedział mu, iż mężczyzna powinien mieć zawsze w kieszeni scyzoryk i zapałki. Maksyma ma już wiele lat, ale pozostaje wciąż aktualna. A historia która mówi o tym, że warto być przygotowanym przedstawia się następująco.

wtorek, 3 listopada 2015

Rozpalanie ognia



Opublikowałem tutaj jakiś czas tamu moje krótkie przemyślenia na temat ognia i ognisk. Teraz czas na praktykę. Jak takie ognisko rozpalić i palić? Co zrobić żeby nie udusić się w kłębach dymu, lub jak go uzyskać żeby coś uwędzić lub odstraszyć komary. Jak je rozpalić żeby z dymem nie poszło pół lasu łącznie z ulubionym śpiworem w którym spaliśmy w obozie. Sztuczek jest wiele, a zacznę tak jak należy,czyli od początku. Od samego rozniecania.

piątek, 16 października 2015

Pojemniki i przyprawniki

Żeby życie miało smaczek...

Podczas ostatniego gotowania w lesie skusiłem się na zrobienie sosu z kaliny jako dodatku do obiadu. Co prawda w źródle w którym znalazłem informację o jadalności tej rośliny napisane było, że dobrze jest ją posłodzić przed podaniem, to pomyślałem jednak, że zaryzykuję i obejdzie się bez tego. Głównie z tej przyczyny, że w ogóle nie miałem ze sobą cukru. Nigdy więcej! Z czegoś co miało potencjał wyszła ohyda której nawet nie zjadłem. Pomyślałem, że do zestawu przypraw trzeba dodać w końcu znów cukier. A na terenową cukierniczkę znam świetny patent.

wtorek, 29 września 2015

Suszenie jabłek

Idzie jesień, a co za tym idzie, to coraz częstsza chlapa na dworze i rozpoczęcie sezonu grzewczego. Ale też liczne okazje do robienia zapasów. i sezon na jedne z moich ulubionych owoców - jabłek. W zeszłym roku gdy dostałem ich trochę z domu, to część automatycznie powędrowała do mojego przewodu pokarmowego. Część jednak postanowiłem zasuszyć.

W sklepach dostać można paczkowane suszone jabłka. Do wypieków, musli, wigilijnych kompotów lub bezpośredniego zajadania. Są jednak potwornie drogie! Więc dlaczego nie wysuszyć ich samemu w domu? Zrobić sobie zapas który będzie można potem dodawać do płatków lub zabrać w zimie do lasu na rozgrzewający napar.

piątek, 25 września 2015

Ogień

"Błogosławieni gościnę dający! gość wszedł;
Gdzie ma on zasiąść?
Śpieszno bardzo jest temu, kto koło ogniska
Ratunku szukać musi"
Pieśń Najwyższego (Havamal)


Wieczór. W lesie zaczyna robić się ciemno. Granatowo. W oddali, pomiędzy drzewami widać kilka błysków. Wśród coraz gęstszych ciemnościach widać mały krąg przybierający czerwoną barwę, oświetlony światłem bijącym z niewielkiego obozowego ogniska.


Ognisko. Kwintesencja sztuki leśnego obozowania. Daje ciepło. Daje jedzenie i wodę. Podnosi morale. Hipnotyzuje.

sobota, 22 sierpnia 2015

Marc Elsberg "Blackout"

Zamrugała powiekami
-Koszmar - jęknęła.
-Przyśnił Ci się?
-Nie, kiedy się obudziłam, znalazłam się w nim znów.
Blackout, Marc Elsberg


Prawda jest taka że nasze społeczeństwo jest śmiertelnie uzależnione. Jak ryba od wody. Bez niej umiera. Nie wierzysz? Wyobraźmy sobie sytuację.


W dzisiejszych czasach chyba tylko w nauczaniu w podstawówce i małopowierzchniowym rolnictwie możemy obyć się bez prądu. A reszta życia zawodowego? Praca przed komputerem, prace techniczne, większość usług, wszystkie sklepy, knajpy i restauracje. Wszystko jest zależne od prądu. A teraz wyobraź sobie że nagle w całym mieście siada prąd.






wtorek, 21 lipca 2015

Piwo z mniszka

-Mlecyk
Sid Epoka Lodowcowa


Reakcje i przemiany chemiczne zachodzą w nas nieustannie, nawet w teraz gdy czytasz te słowa. Są one motorem napędzającym nasze życie. Z biochemicznego punktu widzenia nie istnieje coś takiego jak śmierć. Przewrócone w lesie drzewo nie jest statyczne. Ono jest ciągle żywe pod postacią rozkładających je grzybów, i żerujących owadów. Wszystko się przeplata i łączy jak wąż Uroboros zjadający swój ogon, nie mając ani początku ani końca.

W życiu człowieka istnieje pewien szczególny rodzaj reakcji chemicznej. Mianowicie fermentacja. 

Spotkałem się kiedyś z takim opisem fermentacji. Małe robaczki jedzą sobie jedzonko a przy okazji wydalają z siebie ekstremeny. Normalka. Jak sobie podjedzą to mogą się rozmnażać. Gdy jest ich coraz więcej produkują coraz więcej ekstrementów, w których w końcu zaczynają się topić i umierają. Przykra śmierć, ale w ten oto sposób powstaje alkohol. Drożdże odżywiając się węglowodanami wydzielając przy okazji etanol. Sfermentować można prawie wszystko. Ba. W teorii alkohol uzyskać można nawet z tektury! To byłoby coś. Bimber z makulatury! Niestety kompletnie nieopłacalny z powodu konieczności stosowania różnych enzymów. Czy jakoś tak.